Jestem Grinch. Świąt nie będzie!
Moja próżność osiągnęła szczyt. Kupiłam sobie szminkę. Czerwoną. W domu okazało się, że jest malinowa a nie czerwona. W środę odbędę rajd w moim ulubionym secondzie.
W między czasie wypiekę pasztet z nogi sarny - takiej z lasu. Dziś jak ją oglądałam znalazłam na niej ślady futerka...
